Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Opowiadania Borowskiego - streszczenie

którzy szli


Opis ludzi, którzy przyjechali do obozu transportem bydlęcych wagonów i szli do krematorium. Autora fascynuje ten miarowy, jednostajny pochód, odbywający się bez protestu i szmerów. Tadek obserwuje idących z boiska, które ze współwięźniami wybudował niedaleko krematoriów. Jeden transport przywoził około trzech tysięcy ludzi. Rzadko ktokolwiek ocalał (wtedy trafiał do obozu).


Tadek nie pracuje już w szpitalu, ale w obozie roboczym, przy wykańczaniu odcinka C. Powstają tam baraki dla kobiet, pewnego dnia przywieziono ich tam trzydzieści tysięcy i zakwaterowano w niewykończonych jeszcze budynkach. Kobiety przebrano w kolorowe sukienki, dlatego obóz przezwano Perskim Rynkiem. W dzień musiały opuścić baraki z powodu prac budowlanych. Przeznaczone dla nich kołdry, koce i naczynia, jakie przynoszono do magazynu esesmana, rozkradali więźniowie. Kobiet pilnowały Słowaczki, przebywające w obozie od paru lat. Była wśród nich Mirka. Poprosiła Tadka o pomoc dla jej chorego dziecka, które ukrywała. Bohater odpowiedział wzruszeniem ramion, nie wyraził współczucia.


Jedna z blokowych w złości powiedziała więźniarkom, że ich bliskich i dzieci, jakie przywieziono razem z nimi, zagazowano, a dym, unoszący się nad dachami, pochodzi ze spalanych ciał.


Drogą do krematorium nieustannie szli ludzie. Po rozebraniu się wchodzili do krematorium. Ciała usuwało żydowskie komando. Następnie je palono. Kiedy po zagazowaniu przybywał spóźniony transport, Niemcom nie opłacało się uruchamiać krematorium, ludzi wrzucano żywcem do płonących dołów. Niektórych zabijano strzałem w głowę. Tak stało się z małą dziewczynką, która nie chciała opuścić swej matki. Esesman zabił ją.


Pod koniec lata przestały przyjeżdżać pociągi, coraz mniej ludzi szło do krematorium. Na wschodzie Polski przesuwała się ofensywa